Książka Erica-Emmanuela Schmitta zaskoczyła mnie już na samym początku. Biorąc ją do ręki myślałam, że to zwyczajna powieść obyczajowa, ewentualnie romans, a okazało się, że to zbiorek pięciu opowiadań. Pierwsze z nich – „Dwóch panów z Brukseli” jest mocnym rozpoczęciem całego cyklu. To historia małżeństwa Geneviéve i Édouarda Grenierów, która zostaje porównana/skonfrontowana z zakazanym, skazanym na ukrycie uczuciem Jeana Daemensa i Laurenta Delphina. Schmitt doskonale ukazuje, jak trudna jest miłość, gdy wchodzi w grę uczucie homoseksualne, dla jednych całkiem normalne, dla innych obrzydliwe i naganne. W tym opowiadaniu autor porusza problem zdrady, komu łatwiej wybaczyć niewierność, kto ucieka od cierpienia, kto jest gotowy do poświęcenia. Opowiadanie to czyta się z wielką przyjemnością, pozostaje delikatne i subtelne, wszystko ze smakiem, bez szokujących, zadziwiających opisów erotycznych. Drugie opowiadanie pt. „Pies” przedstawia czytelnikowi związek między panem a psem. Głó...